Kiedy warto ubezpieczyć mieszkanie?

Odpowiedź na pytanie zawarte w temacie jest bardzo prosta – zawsze! Każde mieszkanie warto ubezpieczyć, ponieważ nigdy nie wiadomo, czy coś się nie stanie. Z jednej strony grożą nam wszelkie „rzeczy martwe” (nie bez powodu mówi się „złośliwość rzeczy martwych”, żywioły, sąsiedzi, a z drugiej złodzieje. Nikt nie chce, aby go ktoś okradł, ale też z tego powodu nie będzie specjalnie kupował tańszych sprzętów do domu „na wszelki wypadek”. Nie ma to żadnego sensu. Nikt też nie kieruje się takimi kryteriami podczas kupowania farb i tapet podczas remontu mieszkania.

Wystarczy zastanowić się nad tym, ile będzie kosztowało ponowne wyremontowanie mieszkania po szkodzie sąsiada, który nas zaleje, bo zapomni wyłączyć wody podczas kąpieli, a jak będzie stawka za ubezpieczenie mieszkaniowe. Odpowiedź jest prosta – nieproporcjonalna. Zdecydowanie lepiej zapłacić kilkadziesiąt złotych za ubezpieczenie, niż kilka tysięcy za gruntowny remont. Jak wiadomo, w dzisiejszych czasach ceny związane z remontem domu i mieszkania nie są niskie.
Pozostaje jeszcze kwestia wartościowych sprzętów i bezcennych pamiątek po babci, które przecież w naszych domach trzymamy. Lepiej się ubezpieczyć, bo w razie włamania, otrzyma się odszkodowanie. Może nie będzie to wygodne i proste do osiągnięcia, ale na pewno zrekompensuje to, chociaż częściowo, nasze straty.

Wiadomo, nikt nie chce, aby coś lub ktoś wkroczył do naszego mieszkania, ponieważ to nasze cztery kąty i chcemy się w nich czuć bezpiecznie. Nigdy jednak nie wiadomo – nie bez przyczyny mówi się, że „przezorny zawsze ubezpieczony”. Dlatego właśnie najlepszym rozwiązaniem jest niezobowiązujące spotkanie z agentem ubezpieczeniowym, który doradzi nam, jaka forma ubezpieczenia jest najlepsza i wyjaśni, jakie będą się z tym wiązać opłaty.
Samo takie spotkanie jeszcze do niczego nie zobowiązuje, ale może nakreślić wiele – ja w swoim wpisie niestety nie mam jak tego zrobić.

Ubezpieczenie plonów rolnych i zwierząt hodowlanych

Klęski żywiołowe – gradobicia, susze, powodzie, anomalie pogodowe – występują coraz częściej. Związane z nimi straty – zniszczone plony, uszkodzone budynki gospodarcze i maszyny, padłe zwierzęta – coraz bardziej obciążają i tak nie najlepszą sytuację finansową rolników. Do pewnego stopnia rekompensowały to działania podejmowane przez rząd przy ogłoszeni stanu klęski żywiołowej – nie pomagało to jednak w wypadku „zwykłego” nieurodzaju, obecnie zaś wprowadzono regulacje dotyczące możliwości otrzymania przez rolników pomocy z budżetu państwa.

W związku z przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej konieczna stała się częściowa unifikacja prawa – w jej wyniku zmienione zostały m.in. zasady, na jakich ubezpieczają się rolnicy: w wypadku wystąpienia klęski żywiołowej możliwość skorzystania z rządowego wsparcia mają tylko ci rolnicy, którzy ubezpieczyli co najmniej połowę upraw rolnych objętych programem dopłat.

Aby złagodzić skutki finansowe – do nowego ubezpieczenia dopłaca państwo. Rolnicy mogą otrzymać z budżetu państwa dopłatę 50 procent składki od każdego hektara i zwierzęcia gospodarskiego – pod pewnymi warunkami.

Budżet państwa dopłaca do ubezpieczenia: uprawy zbóż, kukurydzy, rzepaku, rzepiku, chmielu, tytoniu, warzyw gruntowych, drzew i krzewów owocowych, truskawek, ziemniaków, buraków cukrowych lub roślin strączkowych – od ryzyka wystąpienia szkód spowodowanych przez huragan, powódź, deszcz nawalny, grad, piorun, obsunięcie się ziemi, lawinę, suszę, ujemne skutki przezimowania oraz przymrozków wiosennych. Wśród zwierząt gospodarskich ustawa wymienia bydło, konie, owce, kozy, drób lub trzodę chlewną – ubezpieczenie od ryzyka wystąpienia strat spowodowanych przez huragan, powódź, deszcz nawalny, grad, piorun, obsunięcie się ziemi, lawinę oraz szkody powstałe w wyniku uboju z konieczności.

Na szczęście dla rolników – lub, w zależności od punktu widzenia, niestety – niedopełnienie obowiązku ubezpieczenia nie wiąże się z utratą dopłat bezpośrednich. Konsekwencjami będą: brak możliwości przyznania kredytu preferencyjnego oraz kara finansowa w wysokości dwóch euro za każdy hektar upraw (do dziś jednak nie do końca wiadomo, kto odpowiedzialny jest za egzekwowanie kary finansowej).

Ponieważ zarówno bezpośrednie korzyści, które niesie ze sobą ubezpieczenie, jak i straty wynikłe z ustalonych kar są stosunkowo niewielkie – podstawą podjęcia decyzji może być w zasadzie tylko potrzeba bezpieczeństwa – a ponieważ anomalie pogodowe i nieurodzaje zdarzają się coraz częściej, ubezpieczenie upraw i zwierząt gospodarskich wydaje się być dobrym pomysłem.

Ubezpieczenie domu – zawieramy umowę

W poprzednim artykule opisałem zasadność i podstawowe rodzaje ubezpieczenia domu, a także najprostsze kryteria wyboru odpowiadającej nam oferty. Teraz przyszedł czas na przedstawienie bardziej szczegółowych elementów oferty oraz ich wpływu na naszą sytuację.

Nawiązaliśmy już kontakt z towarzystwami ubezpieczeniowymi – i od każdego otrzymaliśmy OWU (ogólne warunki ubezpieczenia). Porównanie zapisów pomoże nam wybrać najkorzystniejszą z nich – a uważne przestudiowanie każdej pozwoli na uniknięcie kruczków prawnych, które uniemożliwiłyby nam otrzymanie odszkodowania.

Na początek powinniśmy odnaleźć rozdział „wyłączenia” – tutaj właśnie mieści się najwięcej „haczyków”. Większość firm wymaga właściwego zabezpieczenia domu – i w wypadku oczywistej beztroski (lub bezmyślności) poszkodowanego ma pełne prawo odmówić rekompensaty. Na ogół zabezpieczenie ogranicza się do działań zdroworozsądkowych – czujniki dymu, odpowiednie zamki w drzwiach, zamykane i zabezpieczone okna. Warto o to zadbać, im lepiej bowiem nasz dom będzie zabezpieczony przed włamaniem bądź innym zagrożeniem – tym większą zniżkę możemy uzyskać. Premiowane są szczególnie posiadające atest zabezpieczenia antywłamaniowe oraz objęcie domu aktywną ochroną.

Następnie musimy ustalić kwotę ubezpieczenia – do tego potrzebna będzie nam wycena nieruchomości oraz szacunkowe wyliczenie wartości majątku ruchomego (sporym ułatwieniem może być spis majątku). Nie warto ani zaniżać (w razie nieszczęścia odszkodowanie nie pokryje wtedy kosztów naprawy), ani zawyżać stawki  – według ustawy kwota odszkodowania ma na celu tylko i wyłącznie rekompensatę strat, nie można na niej zarabiać (ta zasada odbiera również sens równoległego ubezpieczenia w kilku podmiotach – łączna kwota odszkodowania nie może być wyższa, pomimo płacenia wyższych składek). Coraz popularniejszy staje się system ubezpieczania „na pierwsze ryzyko” – w którym samodzielnie szacujemy wysokość przewidywanych strat.

Warto wiedzieć, że prawo dopuszcza stosowanie różnych metod wyliczania wartości: rzeczywistą (która uwzględnia zużycie przedmiotu bądź nieruchomości – otrzymamy wtedy kwotę odpowiednio mniejszą od kwoty zakupu) oraz odtworzeniową, która pokrywa koszty naprawy bądź zakupu nowego sprzętu o takich samych bądź podobnych właściwościach. Korzystniejsza dla ubezpieczonego jest na ogół ta druga – koniecznie więc odszukajmy w OWU odpowiedni fragment.

Oprócz oferty podstawowej możemy także wykupić opcje dodatkowe – ich wybór jest olbrzymi, z braku miejsca wymienię więc tylko tzw. home assistance – usługę zapewniającą (w zależności od ubezpieczyciela) natychmiastową pomoc medyczną, wsparcie psychologów, dach nad głową i artykuły pierwszej potrzeby, a także usługi fachowców (hydraulik, elektryk) i pokrycie kosztów napraw.

Decyzja nie jest łatwa – nie podejmujmy jej więc w pośpiechu, konsultujmy się z rodziną i przyjaciółmi. Dobrym wyjściem jest pomoc pośredników – fachowców w branży, dzięki którym możemy oszczędzić dużo czasu i wysiłku.

Ubezpieczenie domu – podstawy

Od wielu lat utrzymuje się w Polsce sytuacja, w której dużo częściej ubezpieczamy ruchomości (na przykład samochód) i własne zdrowie lub życie, a nieruchomości traktowane są po macoszemu. Częściowo wynika to z braku wiedzy o możliwościach ubezpieczenia, jednak spora w tym także wina złudnego przeświadczenia o niezmienności i bezpieczeństwie mieszkania czy domu – w końcu przecież nie da się ich ukraść tak jak samochodu, prawda?

Takie przeświadczenie rozpada się niestety przy pierwszy kontakcie ze zdarzeniem losowym -  uderzeniem pioruna, pożarem, „zwykłą” awarią gazu czy wody – bądź włamaniem. W jednej chwili nasze bezpieczne i uporządkowane życie zmienia się w koszmar człowieka pozbawionego własnego kąta – co gorsza, wydatki, jakie nas w związku z tym czekają często wielokrotnie przewyższają nasze możliwości.

Istnieje jednak proste i stosunkowo niedrogie remedium – ubezpieczenia mieszkania, domu czy innej nieruchomości. Odpowiednio i świadomie dostosowane do naszych potrzeb i możliwości jest w stanie zapewnić nam poczucie bezpieczeństwa – tym cenniejsze, że oparte na realnych podstawach.

Od czego należy zacząć?

Po pierwsze musimy ustalić zasięg ubezpieczenia: czy chodzi nam tylko o tak zwaną „substancję budynku”, czyli elementy jego konstrukcji (ściany, stropy, dach etc.), o budynek ze stałymi elementami (meble, urządzenia sanitarne) czy też całe wyposażenie, łącznie z ruchomościami w stylu sprzętu audio czy video. Dodatkowo możemy objąć ubezpieczeniem całą posesję – znajdujące się tam budynki, roślinność, elementy małej architektury – a nawet skrzynki na listy.

Po drugie – zakres ubezpieczenia, czyli przed jakimi zagrożeniami chcemy być chronieni. Standardem są ubezpieczenia od zdarzeń losowych i kradzieży, dodatkowo można wykupić ubezpieczenie OC, dewastacji oraz skutków działań ratowniczych.

Po trzecie – okres trwania ubezpieczenia. Z jednej strony im jest dłuższy, tym lepszy – z drugiej zaś zmiany cen na rynku są na tyle duże, że zawarte pięć czy dziesięć lat temu ubezpieczenie może nie pokrywać kosztów naprawy ewentualnej szkody. Bardzo dobre są oferty pozwalające na zmianę wartości ubezpieczonych przedmiotów w zależności od warunków rynkowych.

Dysponując podstawowymi wytycznymi powinniśmy zapoznać się z ofertą poszczególnych towarzystw ubezpieczeniowych – dużym ułatwieniem są wyszukiwarki i porównywarki, dzięki którym zapoznamy się z podstawowymi wymaganiami i gwarancjami. Zapoznanie się z forami dyskusyjnymi poświęconymi tej tematyce również może dostarczyć ciekawych informacji – musimy jednak uważać na kryptoreklamę i nierzetelne opinie. Kiedy już zawęzimy wybór do kilku ofert – skontaktujmy się z przedstawicielami towarzystw ubezpieczeniowych w celu indywidualnego ustalenia warunków umowy.

Ubezpieczenie na wyjazd za granicę

Wyjazd za granicę to nie tylko nowe, ekscytujące doświadczenie – to także ryzyko, przy okazji przygotowań często pomijane. Utrata bagażu, bankructwo biura podróży czy też koszty wizyty u lekarza bądź hospitalizacji mogą nas bardzo niemile zaskoczyć – dlatego warto poświęcić trochę czasu na zapoznanie się tak z panującymi na miejscu zasadami, jak i ofertami ubezpieczeń podróżnych.

Pierwszą niemiłą niespodzianką zdolną zrujnować nasz wyjazd jest bankructwo i niewypłacalność biura podróży (upadek Orbisu pokazuje, że nawet giganci z tradycją nie gwarantują nam stu procent bezpieczeństwa). Postulowane obecnie zmiany prawne mają nakazać organizatorom wycieczek ubezpieczanie pobytu i transportu klientów – w chwili obecnej jednak warto samemu zabezpieczyć się przed taką ewentualnością.

Kolejnym nieprzyjemnym wydarzeniem może być utrata bagażu (czy to na skutek transportu, czy później) oraz straty poniesione w wyniku przestępstw – co prawda mamy duże szanse na to, że pokryje je nasza bieżąca polisa, niemniej jednak nie należy przyjmować tego za pewnik. Czas i odrobina wysiłku poświęcone na upewnienie się są niczym przy ewentualnych problemach „na miejscu”…

I wreszcie opieka medyczna – przy której rachunek za usługę może być dużo boleśniejszy od samego leczenia. Za samą wizytę u lekarza pierwszego kontaktu możemy zapłacić nawet kilkaset złotych, doba pobytu w szpitalu – do kilku tysięcy, a poważna operacja w „drogim” państwie może obciążyć nas długiem z sześcioma zerami. Porównajmy to z kilku czy kilkunastoma złotymi, które należy zapłacić za polisę…

Ubezpieczeni w NFZ mają prawo do opieki zdrowotnej na terenie Unii Europejskiej,  Islandii, Liechtensteinu, Norwegii i Szwajcarii – na takich samych zasadach jak osoby ubezpieczone w tamtych państwach. W praktyce oznacza to, że na przykład w Niemczech będziemy musieli zapłacić 10 euro za pierwszą wizytę u lekarza, we Francji otrzymamy określony procent zwrotu etc. – ale tylko w wypadku korzystania z państwowej służby zdrowia. W wielu kurortach dostęp do niej jest bardzo ograniczony, a NFZ nie zwraca kosztów leczenia w sektorze prywatnym – dodatkowe ubezpieczenie stanowi więc najprostsze i najbezpieczniejsze wyjście.

Obecnie standardem stają się pakiety ubezpieczeń, obejmujące NNW, OC, ubezpieczenie zdrowotne i opcje dodatkowe (ubezpieczenie zwierzęcia, sprzętu etc.). Oferty te są dużo korzystniejsze niż osobny wykup każdego z ubezpieczeń – zdecydowanie warto wybrać taką opcję.

Przed podjęciem decyzji należy dokładnie i sumiennie zapoznać się z warunkami oferty – niektóre towarzystwa stosują niekorzystne dla klienta klauzule, które pozwalają im uniknąć wypłaty odszkodowania i refundacji poniesionych przez nas wydatków. Szczególnie zwróćmy uwagę na terminy przedstawienia rachunków, dodatkowe obostrzenia w rodzaju wypadków przy uprawianiu sportów ekstremalnych, pod wpływem alkoholu etc.